Około 2 tys. lat temu Ziemia zmierzała w stronę nowej epoki lodowcowej — temperatury spadały, a wielki lodowiec Laurentide w Ameryce Północnej znów narastał. Ocieplenie z XX wieku, wiązane z działalnością człowieka, ten proces zatrzymało. Według naukowców kolejne zlodowacenie może się z tego powodu przesunąć nawet o setki tysięcy lat.

Co pokazał lodowiec na wyspie Baffin?

Badacze z Columbia University i University of Colorado Boulder pracowali na lodowcu na wyspie Baffin. Zestawili dwa rodzaje śladów: pozostałości roślin oraz pomiary berylu-10 — radioaktywnego izotopu obecnego w lodzie. Z połączenia jednego z drugim odtworzyli przebieg zmian w czasie.

  • około 3 tys. lat temu — lodowiec Laurentide osiąga najmniejsze rozmiary, potem zaczyna narastać,
  • około 2 tys. lat temu — spadek temperatur sprzyja dalszej odbudowie lodu,
  • około 60 lat temu — sygnały tego trendu są jeszcze widoczne,
  • druga połowa XX wieku — lodowiec ponownie zaczyna tracić masę.

Jak to działa?

Epoka lodowcowa to nie jedna wyjątkowo sroga zima, a rytm liczony w tysiącach lat. Kiedy temperatury spadają, lodowiec zatrzymuje w ciągu roku więcej śniegu, niż traci w lecie — rośnie i przykrywa kolejne tereny. Kiedy robi się cieplej, topi się szybciej, niż się odbudowuje, i cofa się. Liczy się więc nie to, ile śniegu spadło, ale ile go zostało po lecie — trochę jak z kontem, na którym ważne jest saldo, a nie sama wypłata. Takie wahania powtarzały się przez ostatnie 2 mln lat i wpływały na ukształtowanie powierzchni Ziemi.

Czy następna epoka lodowcowa jeszcze nadejdzie?

Nicolás Young podkreślał, że wszystko wskazywało na zbliżanie się nowego zlodowacenia, ale nagłe przesunięcie warunków klimatycznych odwróciło sytuację — i że jest to wyraźna ilustracja skali wpływu człowieka na system Ziemi. Profesor Shaun Marcott z University of Wisconsin-Madison ocenia, że emisje gazów cieplarnianych mogą przesunąć kolejne epoki lodowcowe nawet o setki tysięcy lat, a najbliższy przewidywany cykl najpewniej wcale się nie rozpocznie. To, ile glacjałów — czyli pojedynczych okresów zlodowacenia — zostanie w ten sposób pominiętych, zależy od skali dalszych emisji węgla.

Co warto zapamiętać?

  • Naukowcy mówią o bezprecedensowej przerwie w rytmie zlodowaceń — po raz pierwszy ten naturalny mechanizm został tak jednoznacznie zaburzony przez czynniki związane z człowiekiem.
  • Skutki mogą wyjść poza sam klimat: dotyczą też układów biologicznych i fizycznych, które przez długi czas dostosowywały się do powtarzalnych wahań warunków na planecie.
  • Dalszy przebieg zależy od przyszłych decyzji dotyczących emisji dwutlenku węgla i zużycia paliw kopalnych.